Rodzice mówią, że jutro będzie bardzo ważny dzień w roku. W niedzielę i poniedziałek będą jeszcze ważniejsze dni – święta Bożego Narodzenia – ale dla wielu ludzi bardziej liczy się dzień poprzedzający święta, czyli Wigilia. Wigilie są różne, ale ta  jest szczególna, dlatego pisze się jej nazwę z wielkiej litery.

– Tradycja mówi, że zanim zasiądziemy do wigilijnej kolacji, powinniśmy poszukać pierwszej gwiazdy na niebie – powiedziała mama. – Czasami ludzie nazywają ją gwiazdą wigilijną albo betlejemską.

– Słońce zaszło chwilę temu – tato wstał sprzed komputera i podszedł do okna. – Pogoda niczego sobie. Może chcesz potrenować szukanie pierwszej gwiazdy, Bereniko?

Jasne, że chcę! Odłożyłam na bok układankę i podbiegłam do taty, który wziął mnie na ręce i postawił na parapecie okna.

– W takim razie próbuj – tato uśmiechnął się tajemniczo.

Zmarszczyłam brwi, przycisnęłam nos do zimnej szyby i zaczęłam się rozglądać. Niebo było jeszcze jasne, ale jakieś światełko mignęło na nim raz i drugi. Prawie krzyknęłam, ale przyjrzałam się raz jeszcze. Tato mówi, że jeśli coś przesuwa się po niebie, to prawie na pewno samolot albo sztuczny satelita. Ale… to światełko się nie rusza. To chyba gwiazda!

– Tam, tam – postukałam palcem w okno.

– Brawo, Bereniko – tato klasnął w dłonie. – A poznajesz tę gwiazdę? Czasami ją oglądamy, już od wielu tygodni zresztą…

Hmmm, racja. W tym miejscu powinien być na niebie Jowisz. Ale to przecież planeta, a nie gwiazda, prawda?

Spojrzałam na tatę pytająco.

– Tak, masz rację. Jowisz to nie gwiazda, ale wygląda jak gwiazda dla większości ludzi. Wyróżnia się jasnością na niebie. I to jest nasza pierwsza gwiazda wigilijna w tym roku. Nie wszystko gwiazda, co świeci na niebie – zażartował.

– Czyżby? – mama odezwała się z powątpiewaniem. – Kilka dni temu mówiłeś mi coś innego.

– Ciii-cho – tato spojrzał na mamę z wyrzutem. – Nie będzie niespodzianki.

Bardzo lubię niespodzianki! Zaczęłam ciągnąć tatę za rękaw. Muszę zobaczyć tę niespodziankę. Ko-nie-cznie!

– Niespodzianka polega na tym, że w Wigilię będą dwie pierwsze gwiazdy na niebie – tato poddał się szybko. – Pierwsza może być tylko jedna, ale pojawią się niemal jednocześnie. Chodźmy, pokażę ci tę drugą, a właściwie pierwszą.

Nic z tego nie rozumiałam, ale podreptałam za tatą do kuchni. Znowu znalazłam się na oknie. Niebo było bardzo jasne, patrzyliśmy bowiem na południowy zachód – tam, gdzie Słońce zachodzi na początku zimy. Rozglądałam się uważnie. Bardzo uważnie…

– Taaam! – krzyknęłam, widząc jasny punkcik.

– Doskonale! – tato złapał mnie i podrzucił w górę. Piszczałam z radości. Po chwili znowu znalazłam się na parapecie i patrzyłam na znalezioną przed chwilą gwiazdę.

– Chyba nie będziesz bardzo zdziwiona gdy powiem, że to też nie jest gwiazda – tao bardziej stwierdził niż spytał.

Nie byłam. Ani trochę! Ale… co to jest?

– To Wenus. Planeta miłości – tato przytulił mamę, która stanęła obok nas.

Gdy wróciliśmy do pokoju – tato po jednej stronie, mama po drugiej, a ja w środku – usiadłam przed komputerem, na którym tato szybko wyczarował takie obrazki:

– Na pierwszym widzimy niebo kilka minut po zachodzie Słońca, o godzinie 16, a na drugim godzinę później. Najpierw dostrzegamy tylko gwiazdy wigilijne – Wenus i Jowisza, a gdy niebo jest już ciemniejsze, widać też prawdziwe gwiazdy, wśród nich Aldebarana – najjaśniejszą w Byku i Fomalhaut – w Rybie Południowej – pokazywał po kolei tato.

– Ale królem nocy będzie Orion – myśliwy z greckich legend, toczący na niebie walkę z Bykiem. Łatwo go poznać po trzech jasnych gwiazdach ustawionych w rzędzie w równych odległościach od siebie. To jego pas. Jeśli połączysz linią gwiazdy Pasa Oriona i przedłużysz tę linię w dół, trafisz na najjaśniejszą gwiazdę nocnego nieba – Syriusza. Bywa nazywany Psią Gwiazdą, bo świeci w gwiazdozbiorze Wielkiego Psa. Jest jasny, ale Jowisz jest jeszcze jaśniejszy. Z lewej strony Oriona, nieco powyżej niego, świecą Kastor i Polluks – dwóch braci. To Bliźnięta, jeden z gwiazdozbiorów Zodiaku. Procjon świeci w Małym Psie…

Poczułam się troszeczkę znużona.

– Baja – powiedziałam.

– Ach, chcesz bajkę? – tato zrozumiał od razu. – Bajki o niebie przegrywają z bajkami na komputerze? Co za czasy…

Usiadłam wygodniej. Jutro jeszcze raz poszukam Jowisza i Wenus – pierwszych gwiazd wigilijnych. Wenus będzie świecić nisko na południowym zachodzie, a Jowisz wyżej na południowym wschodzie, bliżej wschodu. Zobaczę je, jeśli nie będzie chmur…

A teraz… Pora na Teletubisie! Pora na Teletubisie!